Pisanie tu to taka pewnego rodzaju terapia, konfrontacja z tym co czuje, co przeżywam, o czym myślę. Może dlatego na samą o tym myśl, szukam wymówki by tu nie zaglądać.
Ostatnie kilka dni nie byłe dla mnie zbyt łatwe.
Zrozumiałem (mam nadzieję, że nie jest to stan tymczasowy), że seks bez miłości jest pusty, pozbawiony emocji, a nawet przyjemności. Płacenie za seks jak za każdą inną usługę, mija się z jego celem.
Boję się, że nigdy nie będę w stanie kochać, ani uwierzyć w to, że ktoś może mnie kochać.
Kiedy mówię kocham (nie jest to zbyt często), nie czuję nic. Czasami tak odpowiadam na to, jak ktoś mówi że kocha mnie. Źle mi z tym, tym bardziej że osoby które mówią, że mnie kochają są w tym szczere, i ja też chciałbym je kochać (być może nawet to robię), tak by móc szczerze powiedzieć im o tym. Kocham, to dla mnie puste słowo. Puste i odległe, bo nie znam jego znaczenia, nie "czuję go".
Jestem tym cholernie zmęczony.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz